Jean-Claude Van Damme i Jego Żony: Historia Miłosna i Życie Prywatne Gwiazdora

Kiedy słyszymy imię Jean-Claude Van Damme, pierwsze, co przychodzi nam do głowy, to widowiskowe kopniaki z półobrotu, muskularne bicepsy i błysk w oku, którym potrafił obezwładnić zarówno przeciwnika, jak i widownię. Ale co dzieje się poza ekranem, kiedy kamery gasną, a mistrz karate z Belgii zrzuca filmowy dres? O tym właśnie opowiemy – historia miłosna mistrza „szpagatu doskonałego” i kulisy jego życia prywatnego to temat, który równie skutecznie potrafi przyciągnąć uwagę jak walka na dachu pędzącego pociągu.

Miłość jak rollercoaster – uczucia w stylu Van Damme

Jean-Claude Van Damme nie tylko w filmach żyje intensywnie. Tak też wyglądało (i wygląda!) jego życie uczuciowe. Choć jego serce zdobywały różne kobiety, to jedno imię pojawia się w jego życiorysie więcej niż raz – Gladys Portugues. To modelka fitness, kulturystka i kobieta, która potrafiła wytrzymać niejedno tsunami w ich związku. Ale po kolei.

Jean-Claude i Gladys po raz pierwszy powiedzieli sobie „tak” w 1987 roku. Niestety, jak to bywa w fabułach akcyjnych – był romans, rozwód, drugie małżeństwo, ponowny rozwód, a w przypadku Van Damme’a – także kontrowersje, zdrady i problemy z uzależnieniami. Mimo to, w 1999 roku para ponownie się zeszła i znowu stanęli na ślubnym kobiercu. Jak widać, prawdziwa miłość potrafi wytrwać nawet najcięższe uderzenia.

Silna kobieta u boku silnego faceta

Choć Jean-Claude Van Damme znany jest z tego, że jednym kopnięciem potrafi powalić obrażonego twardziela, w jego domowych czterech kątach mistrzem dyscypliny jest ponoć jego żona – Gladys. To właśnie ona była siłą, która pomagała aktorowi wyjść z uzależnień i trzymała go w ryzach, gdy ego rosło szybciej niż umięśnione uda. Zresztą, ponoć jedno spojrzenie Gladys działało lepiej niż trzy sesje terapeutyczne.

Bycie „żoną Van Damme’a” to nie wakacje all inclusive z palmami i szampanem o poranku. To raczej życie na wybuchowej minie, które wymaga cierpliwości, hartu ducha i poczucia humoru. Jean-Claude sam przyznawał, że nie zawsze był łatwy do zniesienia – a jednak to Gladys potrafiła znaleźć w nim nie tylko aktora, ale przede wszystkim człowieka. To nie lada wyczyn, biorąc pod uwagę, że sam Van Damme mówi często o sobie jako o kimś „większym niż życie”.

Dzieci Van Damme’a – dziedzictwo po mistrzu

Z ich związku urodziła się dwójka dzieci – syn Kristopher i córka Bianca. I choć nie są oni jeszcze tak znani jak ich sławny ojciec, oboje próbują swoich sił w show-biznesie. Kristopher zajął się aktorstwem i produkcją filmową, a Bianca odnajduje się zarówno na siłowni, jak i przed kamerą. Geny nie kłamią – dzieci Van Damme’ów odziedziczyły zarówno urodę, jak i sportowy zapał.

Choć sam Jean-Claude nie ukrywa, że nie zawsze był idealnym ojcem – szczególnie w okresach, kiedy walczył z demonami uzależnienia – dziś stara się być dla swoich dzieci wsparciem. Co ciekawe, nie brakuje wspólnych występów ojca i syna na ekranie – Van Damme senior lubi dzielić z synem sceny, w których mogą przed kamerą siać postrach… z rodzinnym akcentem.

Jean-Claude Van Damme żona – historia pełna wzlotów i upadków

Życie uczuciowe Van Damme’a mogłoby posłużyć za scenariusz filmowy. I to nie byle jakiej komedii romantycznej – bardziej mieszanki kina akcji, dramatu i reality show. Jean-Claude Van Damme żona – ten temat pojawia się na łamach prasy od dekad, a ich historia, mimo burz i nawałnic, wciąż trwa. Cóż, nie każdy potrafi wrócić do tej samej osoby po kilkunastu latach i powiedzieć znowu „kochanie, wybacz”.

Dla tych, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej na temat Jean-Claude Van Damme żona – polecamy osobny artykuł pełen smaczków i szczegółów. Gwarantujemy, że nie brakuje tam emocji.

Miłość to nie walka na ringu

Mimo że Van Damme przez lata grał niepokonanych bohaterów, w prawdziwym życiu nauczył się, że największa siła nie tkwi w bicepsie, lecz w lojalności, cierpliwości i zdolności do przebaczania. W pewnym sensie to nie on zdobył serce Gladys – to ona zdobyła jego. Połamańce sercowe, spektakularne pojednania i nadzieja na wspólne, spokojniejsze jutro – to wszystko czyni ich historię jedną z najbardziej filmowych love story hollywoodzkiej sceny lat 90.

Jean-Claude Van Damme, choć uwielbiany za role twardzieli, jest tak naprawdę romantykiem. Niezależnie od tego, ile razy „filmowe małżeństwo” się rozpadło, Van Damme z Gladys zawsze wracali do siebie. Ich miłość przeszła przez ogień, wodę i tabloidy, by pokazać, że czasami najbardziej epicka historia miłosna nie dzieje się na planie filmowym, lecz we własnym salonie – wśród porozrzucanych butów treningowych i wspólnych śniadań na siłowni.

Kiedy słyszymy imię Jean-Claude Van Damme, pierwsze, co przychodzi nam do głowy, to widowiskowe kopniaki z półobrotu, muskularne bicepsy i błysk w oku, którym potrafił obezwładnić zarówno przeciwnika, jak i widownię. Ale co dzieje się poza ekranem, kiedy kamery gasną, a mistrz karate z Belgii zrzuca filmowy dres? O tym właśnie opowiemy – historia miłosna…